Za mną pierwsza wizyta w prawdziwie amerykańskim supermarkecie. Wczorajsze zakupy w pobliskim markecie żydowskim, który w swoim asortymencie był bardzo przyjazny naszej kulturze – udało się kupić normalny chleb, zwykłe jabłka i serek wiejski (!).
Dzisiaj po zakupy udałem się kawałek dalej, do nieco obskurnej, ale i bardzo malowniczej okolicy.
