Są miejsca, w których ląduję raz na jakiś czas. Zastanawiam się wtedy: „to już tyle lat”, względnie „ależ jestem stary”.
Jak zawiódł mnie Tomasz Stańko.
Ostatnio to jakaś epidemia, dosłownie nie zdarzyło się, aby impreza, którą odwiedziłem zaczęła się o czasie. Tydzień temu marzł mi tyłek, podczas niemal czterdziestu minut oczekiwania na rozpoczęcie (skądinąd bardzo dobrego) koncertu PANTHA DU PRINCE & THE BELL LABORATORY w ramach Unsound Festival. Trepcząc wczoraj na Stańkę żywiłem nieśmiałą nadzieję, że to przecież nie zjazd hipsterów, jak na Unsound, że będzie lepiej. Nic z tego, sromotny zawód, dwadzieścia minut obsuwy.
Tak więc Tomasz Stańko New York Quartet zawiódł mnie na całej linii. Później nadrobił, z nawiązką.
Igrając z ogniem, czyli zainstalowałem Diablo 3
Moi znajomi kilkaset razy słyszeli dramatyczną, pochodzących z czasów studenckich, historię o tym, jak moja pierwsza dziewczyna zerwała ze mną z powodu Diablo 2. Spustoszenia spowodowane przez genialny produkt firmy Blizzard nie ograniczały się tylko do obszaru towarzyskiego. Powiem szczerze, że do dzisiaj nie mogę zrozumieć, jak mogłem być tak głupi i stracić pokaźny kawał życia nad grą, w której celem jest bezmyślne klikanie w potworki, celem ich ukatrupienia.
Trzy dni temu zainstalowałem Diablo 3…
So, I have decided to leave the underground
Jest 6:00 rano, nie mogę spać z powodu denerwującego przeziębienia, więc dlaczego by nie napisać porządnej noty oficjalnie anonsującej istnienie bloga? Istnienie, a nie powstanie, bo – tu pewnie niespodzianka – moja historia blogowa sięga ponad 9 lat wstecz. Hen, do września 2004 roku.
