Jak przez kilka tygodni bawiłem się w detektywa – wytężałem pamięć i łączyłem fakty („przeprowadzka, ósma klasa, a więc to będzie lato 1996”), a gdy już wszystko zawiodło – wdrażałem do pracy metody rodem z serii CSI.

Zadziwiające. Z wiekiem robię się coraz bardziej rodzinno-sentymentalny! Dziesięć lat temu otrzymawszy zaproszenie na ślub kuzyna, zająłbym się wymyślaniem dobrej wymówki. Teraz z radością i entuzjazmem wstaję o 5:15 rano, aby dotrzeć na czas pod Jelenią Górę. No, z tym entuzjazmem do wstawania o świcie to może trochę przesadziłem, ale łapiecie o co mi chodzi.

Skąd ta zmiana? Może definitywny koniec okresu młodzieńczego buntu, wraz z jego chęcią zamanifestowania inności od wszystkich i wszystkiego? Może naturalna konsekwencja przejścia na mniej stresujący tryb życia, przyznania większego priorytetu uczuciom i spotkaniom z innymi. A może skutek E-324 w mojej porannej owsiance? Nieistotne. Grunt, że całkiem mi z tym dobrze. A jakie okazje do wychodzenia ze strefy komfortu! Na przykład konieczność zaimprowizowania tanga z kuzynką pod czujnym okiem babci.

Co jeszcze, poza rodzinnymi spotkaniami, zaczęło mnie zupełnie znienacka kręcić? Grzebanie w rodzinnych historiach, nawiązywanie kontaktów z dalszymi jej członkami i wreszcie najambitniejsze wyzwanie ostatnich miesięcy: uporządkowanie albumu z analogowymi zdjęciami.

Piszę o analogowych, bo z tymi cyfrowymi mam już od jakiegoś czasu jako-taki porządek.

Jak uporządkować zdjęcia po raz pierwszy: zaatakuj rodzinę.

Zawsze zdawało mi się, że jako owoc Stanu Wojennego mam bardzo mało zdjęć z wczesnego dzieciństwa. Jednak kiedy zacząłem drążyć, okazało się, że w rodzinnym domu leży ich po rozmaitych teczkach i kopertach o wiele więcej, niż kiedykolwiek mogłem przypuszczać. Ale zlokalizowanie pełnej kolekcji to była tylko połowa sukcesu. I to ta prostsza. Najtrudniej było dojść do tego, gdzie i kiedy powstawały konkretne zdjęcia.

Część – o Hosanna! – podpisała kiedyś na odwrocie moja mama, ale pozostałe… Przez kilka tygodni intensywnie bawiłem się w Sherlocka Holmesa – wytężanie pamięci i łączenie faktów („nazajutrz po przeprowadzce do tamtego mieszkania szedłem do ósmej klasy, a więc to będzie lato 1996”), a gdy już wszystko zawiodło – zaprzęganie do pracy metod rodem z serii CSI. Na przykład porównywania wzorów i sygnatur na odwrotach zdjęć, by znaleźć te wywoływane w jednej partii, a potem modlić się, by chociaż jedno z nich zawierało wskazówki, pozwalające wnioskować dalej metodą Holmesa.

A w przypadku części i tak musiałem zwyczajnie, ordynarnie zgadywać.

Jak uporządkować zdjęcia po raz drugi: nowy, gruby album.

Aby całość zgrabnie się pomieściła i prezentowała, trzeba było zainwestować w album, którego zakup okazał się dość niespodziewanie sporym wyzwaniem. Ciężko dostać w sklepie taki, który spełniałby moje kryteria: gładka okładka bez żyraf, panoram Nowego Jorku lub kwiatków oraz dużo kart w systemie pozwalającym na dowolne układanie fotografii pod samoprzylepną folią. W końcu z pomocą przyszło niezawodne Allegro.

porzadny album ze zdjeciami

album na zdjecia z folia samoprzylepna

Jak uporządkować zdjęcia po raz trzeci: zeskanuj najfajniejsze i zrób sentymentalną ścianę.

Na końcu, poza żmudnym procesem komponowania kolejnych kart albumu, pozostały jeszcze dwie rzeczy. Zeskanowanie najfajniejszych zdjęć, by zabezpieczyć je na wypadek klęsk żywiołowych oraz wywołanie kilku odbitek i skomponowanie własnej sentymentalnej ściany. Wywoływanie jest proste, ale znalezienie firmy, która oszczędziłaby mi żmudnego stania przy jakimś grzecznościowym skanerze, już takie trywialne nie było.

W końcu, po dłuższych poszukiwaniach trafiłem na Skano i życie stało się piękniejsze. Wyszperane w sieci entuzjastyczne opinie na ich temat, pachniały opłaconą akcją marketingową, ale okazały się całkowicie uzasadnione. W ciągu kilku dni, za relatywnie nieduże pieniądze stałem się posiadaczem elektronicznych kopii wszystkich moich najważniejszych zdjęć. Potem już tylko krótka wyprawa do IKEI po ramki i misję „Stare Zdjęcia” mogę uważać za zaliczoną.

sentymentalna sciana

Sądząc po skali mojej satysfakcji z tego projektu, chyba naprawdę się starzeje…

Minikonkurs.

W ramach rekompensaty za pewne drobne nieporozumienie, otrzymałem od Skano bon na 50-złotową zniżkę na kolejne skanowanie, a że zdigitalizowałem już wszystko co chciałem, postanowiłem oddać go komuś z was. Jeśli więc chcesz wejść w jego posiadanie, napisz w komentarzu jakie zdjęcia i dlaczego chcesz zeskanować. Zwycięzce (choć czuję, że będzie to zwyciężczyni) ogłoszę w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Otagowane jako: