Na koniec, tradycyjnie w ramach podsumowania, sześć bardzo praktycznych porad oraz – w ramach premii – osiem ciekawostek z własnych obserwacji.

Porady praktyczne.

1. To nieprawda, co piszą o problemach z wjazdem na teren Izraela z pieczątką z nieprzyjaznego arabskiego kraju. Mogą trochę więcej podociekać, ale problemów z wjazdem raczej nie będzie. O ile nie powiesz czegoś głupiego (np.: „Tak, mam sporo znajomych w Jemenie. Regularnie wymieniamy podarki, nawet ostatnio mi coś przysłali, mam przy sobie, w walizce.”).

2. To prawda, co piszą o konieczności przybycia na lotnisko trzy godziny przed końcem check-in. Kontrola jest długa i drobiazgowa. U nas wyglądało to tak (do każdego etapu kolejka!):

  • Rozmowa z funkcjonariuszem numer 1
  • Rozmowa z funkcjonariuszem numer 2 (opcjonalnie, dla tych z wizą z Jemenu w paszporcie)
  • Prześwietlenie dużego bagażu
  • Dokładna rewizja dużego bagażu. Sprawdzanie czy chałwa to chałwa, a wino to wino.
  • check-in
  • kontrola paszportów i kart pokładowych
  • bramka bezpieczeństwa i prześwietlenie bagażu podręcznego
  • druga bramka bezpieczeństwa i grzebanie w bagażu podręcznym.

Na końcu, ku naszemu zdziwieniu, okazało się, że odlatujemy z terminalu 3, a na pierwszym tylko przechodzimy kontrolę. Trzeba było jeszcze poczekać na autobus. Kontrolę bezpieczeństwa zaczęliśmy o 18:00, pod naszą bramką byliśmy o 21:15!

Ostatni etap, oczekiwanie na transfer na Terminal 1, w tle ostatnie bramki security.   Wcześniej nawet nie próbowałem robić zdjęć w obawie przed karną lewatywą.

Ostatni etap, oczekiwanie na transfer na Terminal 1, w tle ostatnie bramki security. Wcześniej nawet nie próbowałem robić zdjęć w obawie przed karną lewatywą.

3. Bez problemu (mimo, że teoretycznie nie wolno) wwieziesz w dużym bagażu jedzenie. Nie zrozum mnie źle, nie proponuję wożenia z Polski słoików. Ale jeśli zwracasz uwagę na to, co jesz, miło wiedzieć, że nie trzeba zaczynać wyjazdu od gonitwy po sklepach w poszukiwaniu płatków owsianych i odpornego na upał źródła białka.

4. Właśnie! Mimo, że kraj jest bardzo zachodni i cywilizowany, to poruszając się po jego wschodniej części (Autonomia, Morze Martwe) radzę mieć ze sobą jakieś spożywcze zapasy. Infrastrutura sklepowo-restauracyjna nie jest w tej części Izraela specjalnie rozwinięta (czyt: prawie nie istnieje).

Ale zawsze możesz okraść plantacje bananów (tutaj ukrywam się przed wrogim kommando z Delty Mekongu)

Ale zawsze możesz okraść plantacje bananów (tutaj ukrywam się przed wrogim komando z Delty Mekongu)

5. Nie taki Szabat straszny, jak go malują. Zawsze znajdzie się otwarty sklep, albo chętny taksówkarz. Nie polecam jednak planowania wizyty w Jerozolimie na piątek i sobotę. Tłum pod ścianą płaczu, a na Wzgórze Świątynne (meczety!) po prostu nie wpuszczą.

P1050013

Nad morze jedź wtedy, nad morze!

6. Prowadzenie auta na szczęście ma niewiele wspólnego z typową bliskowschodnią wolną amerykanką. Izraelczycy jednak z zasady nie ustępują, nie wpuszczają i (z gracją, ale jednak) wszędzie się na drodze pchają. Może się zdarzyć, że wyjeżdżając z podporządkowanej będziesz czekać na „dziurę” ładnych kilka minut. Ach, i ta sygnalizacja na rondzie… Cały czas mają włączony lewy kierunkowskaz (jakby ciągle skręcali). Do użycia migaczy mają z resztą podobny stosunek jak rodacy – czasem zapominają.

Złapiesz gumę - nie panikuj i nie dzwoń od razu do wypożyczalni :]

Złapiesz gumę – nie panikuj i nie dzwoń od razu do wypożyczalni, a na miejscu zerżnij głupa, że stało się to „dziś rano” :]

Kilka smaczków i obserwacji kulturowych.

1. Zawsze zastanawiało mnie, jak kipa (jarmułka) jest mocowana na głowie. Spinką. Potwierdzone na samym sobie pod ścianą płaczu. Nie, nie wiem co robią łysi.

2. Ewidentnie lokalnym objawem gościnności, o którym nigdzie nie czytałem, jest darowanie gościom mleka. Spotkało nas to wszędzie poza hostelami.

3. Na kwaterach poza Jerozolimą, główna sypialnia zawsze była wyposażona w potężne drzwi antynapadowe. „To na wypadek wojny, oby nigdy się nie zdarzyła.” – wyjaśniła prostolinijnie nasza gospodyni – Bracha.

4. (Ekhm) Dobrze jest być białym w Izraelu. Przekonasz się o tym przyglądając się obsadzie większości miejsc budowy, albo idąc przez strzeżone osiedle. Ochrona zignoruje ciebie, ale kilku śniadych Hiszpanów zaczepią prawie natychmiast.

5. Przyjrzyj się futrynom drzwi. Na większosci znajdziesz mezuzę. Ich produkcja to dobry geszeft musi być!

6. Już w Holandii stwierdziłem, że każdy kraj ma swoje ulubione narzędzie do mycia naczyń. I tak, jak w Niderlandach jest to szczotka na długiej rączce, a w Polsce gąbka-myjka, tak w Izraelu gąbka obleczona w drucianą powłokę.

Izraelska mezuza, drzwi, gąbka i mleko
7. Na szczęście, są porządni i kosz na śmieci czeka pod zlewem.

8. A gdy w ramach prezentu powitalnego dadzą ci do herbaty tajemniczo zapakowany „lokalny przysmak”. Nie bój  się, otwieraj śmiało. To pewnie waliniowe wafelki.

Szalom!

Izraelskie wafelki

I na koniec: selfie z iPhone'a Tadeusza być musi!

I na koniec: selfie z iPhone’a Tadeusza być musi!